Rozmawiając z osobami rozważającymi zakup czarnego teriera, często spotykam się z przekonaniami, które w mojej ocenie są nieprawdziwe. A jednak mają się dobrze i zdarza się, że wpływają na decyzje o zakupie psa. Rezultat? Rozczarowanie. Rozczarowanie, że nie mogą kupić wymarzonego psa albo wręcz odwrotnie. Kupili wymarzonego psa, ale happy end-u brak.

Jeśli chcesz poznać moje ulubione 3 mity o czarnym terierze w bloku, czytaj dalej.

Czarny terier potrzebuje domu

Kiedyś miałam takie marzenie… dom z kawałkiem własnego trawnika, a na tym trawniku moje czarne teriery. Jem śniadanie na tarasie, a w ogrodzie są moje czarne. Oczami wyobraźni już to widziałam. A w serduchu czułam, że będzie fantastycznie. Moje psy będą mieć genialne warunki. Koniec z mieszkaniem w bloku i zatłoczonej Warszawie. Tak się zakochałam w tej wizji, że nawet kupiłam działkę pod Warszawą. Załatwiłam pozwolenie na budowę. I już miałam ruszać z budową domu, gdy powiedziałam sobie: „STOP! A dla kogo właściwie buduję ten dom? Dla mnie czy moich psów?” Moje czernysze z zasady nie biegają po domu, więc dużego metrażu nie potrzebują. Powiem więcej. One nie tylko nie biegają po domu, ale spokojnie się po nim przechadzają. No, chyba że akurat ktoś zadzwoni do drzwi, to wtedy galop na całego. Ale przez większość czasu śpią. Tak więc czy śpią na 40 metrach, czy 140 metrach to nie ma dla nich większego znaczenia. Ważne natomiast żeby miały swój „kawałek podłogi”, gdzie nikt im nie przeszkadza i mogą w spokoju odpocząć. To był pierwszy kubeł zimnej wody, który sama sobie zafundowałam.

Czarny terier potrzebuje własnego ogrodu

„No dobra. Domu może nie potrzebują, ale ten ogród…”- myślę sobie – „Ten kawałek własnego, zielonego trawnika to przecież marzenie każdego psa. Będą sobie po nim biegać. Będą wolne. Będą szczęśliwe.” – I teraz uważaj. Będzie mój kubeł zimnej wody numer dwa.  

„Własna przestrzeń to ciekawa sprawa dla psa. Ale jak długo? Tydzień? Dwa? To zależy, ile zajmie mu przeskanowanie nosem terenu wszerz i wzdłuż. Wtedy z ciekawego ogrodu robi się nudny kawałek trawnika. A jak jest nudno, to terier coś wymyśli. Np. szybka zmiana aranżacji ogrodu i już się dzieje. Oj widziałam kilka takich projektów. Za każdym razem byłam pod wrażeniem, ogromu włożonego wysiłku ;) A ile widziałaś sfrustrowanych psów, które ujadają za płotem, jak szalone na widok przechodnia lub obcego psa, bo to są jedyne momenty w ciągu dnia, kiedy coś ciekawego się w ich życiu zadziało. No sporo;(” – pomyślałam sobie – „A ile widziałaś na wystawach przerażonych, agresywnych psów, które wyciągnięte zza płotu ogrodu nie potrafią się odnaleźć w realnym świecie? No sporo…;( A nie potrafią się odnaleźć, bo często nic innego nie znają.”- mina mi rzedła z każdym kolejnym pytaniem. Uświadomiłam sobie, jak bardzo moja perspektywa rozmijała się z perspektywą potrzeb moich psów. Z punktu widzenia moich terierów kawałek własnego trawnika byłby atrakcyjny pod warunkiem że, byłabym na nim ja ;) A sam w sobie nie stanowiłby dla nich specjalnej wartości.

Czarny terier potrzebuje dużo przestrzeni

Gdy dotarło do mnie, że ani ja, ani moje psy nie potrzebujemy do szczęścia domu z ogrodem, byłam gotowa na zmianę koncepcji. Zakup mieszkania.

Na przestrzeni blisko 30 lat miałam okazję mieszkać z moimi psami na różnych metrażach. Po wyprowadzce z domu rodziców przez kilka lat wynajmowałam mieszkania, zanim kupiliśmy z mężem nasze własne, wymarzone M. Zaliczyliśmy z psami kilka przeprowadzek. I za każdym razem wydawało mi się, że zmiana miejsca zamieszkania robiła większe wrażenie na mnie niż na moich psach. Dla moich czarnych sprawą drugorzędną było, gdzie mieszkają. Znacznie ważniejsze było, z kim mieszkają. Jeśli rodzina była w komplecie, dla nich wszystko było ok. I czy to było 60, 40 czy 20 metrów, one zajmowały w domu zawsze tyle samo miejsca ;)

Był nawet taki czas, że na kilka lat wylądowaliśmy w kawalerce. Mój czarny oczywiście powędrował razem ze mną. Już widzę Twoją zszokowaną minę ;) Czarny terier w kawalerce? A tak. I nawet przez moment nie pomyślałam, że mogłabym go komuś zostawić (np. mojemu tacie). Miałam świadomość, że dużo większą traumą dla psa będzie mieszkanie beze mnie. Pamiętam, że bezpośrednio przed przeprowadzką myślałam: „Matko, jak my sobie poradzimy na takiej przestrzeni?”, a nie „Matko, jak mój pies da radę?”. I wiesz co, czas pokazał, że mój pies rzeczywiście poradził sobie z nas wszystkich najlepiej. Miał swój, bezpieczny kąt, w którym odpoczywał. I w dodatku miał stale wszystko na oku. Tyłka nawet nie musiał ruszać, żeby za kimś powędrować. Bo jak to pięknie podsumował mój bratanek: „Fajne to Wasze mieszkanie, bo wszędzie macie blisko”. Wtedy, jakoś tak o tym nie myślałam ;) Ale wróćmy do psa. Energię rozładowywał na wspólnych spacerach, zabawach i treningach. A w domu miał, gdzie odpoczywać. A kiedy nadszedł czas, że przeprowadziliśmy się do większego mieszkania, to jak myślisz, gdzie leżał mój pies mając do dyspozycji kilka pokoi? Obok mnie! ;)

Wybierając mieszkania pod kątem psów, dużo ważniejsze od metrażu było dla mnie „gdzie”.  Szukałam miejsca z dużą ilością zieleni, gdzie będę mogła swobodnie spacerować z psami. Moje wymarzone, 45-metrowe mieszkanie czekało na mnie na przedmieściach Warszawy, w zielonym Rembertowie. Moje dwie dziewczyny Pokusa i Pasja fantastycznie się odnalazły w nowym miejscu, a ja czuję, jakbyśmy mieszkali tu od zawsze ;)

Zapamiętaj

Priorytetem Twojego czarnego teriera nie jest dom, ogród ani przestrzenne mieszkanie. Dużo cenniejsze z jego perspektywy są:  

  • spokojny kąt do odpoczynku,
  • regularne spacery urozmaicane wspólną zabawą i pracą,
  • Twoja obecność i Twój czas, który przeznaczasz dla niego.

Teraz Ty

  • Pobierz checklistą (darmowy plik PDF), która pomoże Ci przeanalizować Twoją sytuację pod kątem zakupu czarnego teriera.

Bonus

Podaj dalej

  • Podobał Ci się tekst? Podaj go dalej. Niech Twoi znajomi też mają coś z życia ;)