To fantastyczny przykład, że czasami najlepszy plan to brak planu. Gdy pojawia się świetna okazja, to po prostu ją łap. Jeśli Ci na czymś bardzo zależy, to cała reszta jakoś się z czasem ułoży.

Moja megaokazja

…pojawiła się w czerwcu 2006 roku, kiedy Sandor Kiss przyjechał pokryć Igrunem swoją sukę Multi Championkę Alenkina Radost iz Russkoi Dinastii – córkę legendarnej pary:

  • 3 x Zwycięzcy Świata, 3 x Zwycięzcy Europy, Interchampiona, Multi Championa Krisa,
  • Zwyciężczyni Świata, Młodzieżowej Zwyciężczyni Świata, Interchampionki, Multi Championki Liali Chernaja Oleks is Chernoi Stai.

Alenkina pochodziła z miotu, w którym urodziły się takie sławy, jak:

  • Zwycięzca Europy, Interchampion, Multichampion Aleksander Piervy,
  • Zwycięzca Europy, Interchampion, Multichampion Anka Atamanka,
  • Zwycięzca Europy, Interchampion, Champion Rosji Ah Kakaja Krasatulja.

Gdy z końcem sierpnia na Węgrzech urodził się miot, wiedziałam, że muszę wziąć sukę za krycie. Nie miałam pomysłu, gdzie będzie mieszkać. Do siebie jej zabrać nie mogłam. Nie miałam pojęcia, jak rozwiązać ten problem.

Czas sam przyniósł rozwiązanie

W październiku, wraz z moimi przyjaciółmi Edytą i Markiem Kordowieckimi, pojechaliśmy na Węgry obejrzeć szczeniaki. Maluchy oczarowały nas totalnie! Kiedy oglądaliśmy dziewczynki, jedna od razu podbiła nasze serca. Miała w sobie to „coś”. Wiedziałam, że to właśnie ta, żadna inna i że bez niej po prostu nie wychodzę! I rzeczywiście, mała przyjechała z nami do Polski. Zamieszkała u Edyty i Marka. Problem mieszkaniowy Damy został rozwiązany.

Big Black Nose Dama

Sandor nie tylko pozwolił nam jako pierwszym dokonać wyboru szczeniaka, ale także pozwolił wymyślić imię. Mała dostała na imię Dama, co brzmiało zabawnie w połączeniu z jej przydomkiem „Big Black Nose”. Szybko okazało się jednak, że Dama damą nie jest, gdyż cały sposób bycia odziedziczyła po tatusiu. I tak Dama została na użytek domowy Madziarą, czyli po prostu Węgierką. Co nie zmienia faktu, że średnio trzy razy dziennie słyszała: „MADZIARA, co ty robisz… ??!! W końcu ty Damą jesteś!!!” :) Nie robiło to jednak na niej najmniejszego wrażenia.

Moja radość była ogromna. Udało mi się pozyskać do hodowli sukę z rodowodem, który był spełnieniem moich marzeń. Przyszłość wyglądała obiecująco. Zaczęłam planować, jak wykorzystać potencjał Damy w hodowli.

Pamiętasz, jak mówiłam Ci, że plan hodowcy to fajna rzecz, ale życie często ma swój własny plan

Gdy Dama miała pół roku, kontrolne prześwietlenia stawów wykazały zaawansowaną dysplazję łokci i sporą artrozę w biodrach. Stało się dla nas jasne, że nie wykorzystamy jej w hodowli. Byliśmy potwornie rozczarowani, smutni i podłamani. Trochę czasu zajęło nam pogodzenie się z trudnymi faktami. Dużo rozmawiałyśmy z Edytą na temat dalszej przyszłości Damki. Wspólnie postanowiłyśmy, że skoro suka nie nadaję się do krycia, powystawiamy ją dla czystej przyjemności. O ile ładnie się rozwinie i polubi wystawy, będzie z tego niezły fun.

Węgierka wyrosła na ładną sukę i pojechała na swoją pierwszą wystawę. Na ringu zachowywała się bardzo swobodnie. Jak na ironię, w ruchu wręcz płynęła. Patrząc na nią z boku, trudno było się domyślić, że ma jakiekolwiek problemy ze stawami. Kolejne tytuły wystawowe zbierała w dość szybkim tempie, a jej sukcesy sprawiały nam mnóstwo frajdy:

  • Champion Polski
  • Champion Danii
  • Champion Klubu Czech
  • Młodzieżowy Champion Polski
  • Nordic Winner 2008
  • III CTR (suka) roku 2008*
  • 3 x Zwycięzca Młodzieży
  • 2 x CACIB, 3 x Res.CACIB, 8 x CWC/CAC, 4 x NSwR, 4 x BOB

HD-C

Czas działał jednak na jej niekorzyść, a dysplazja stopniowo się rozwijała

W wieku 3 lat dodatkowo przytrafiła jej się kontuzja tylnej łapy. Po zerwanym więzadle krzyżowym dość długo dochodziła do siebie. Gdy wyzdrowiała, ruch nie był już ten sam. Więzadło i dysplazja dawały znać o sobie. Nie było sensu jej dalej wystawiać. Resztę życia Damka spędziła na kanapie. Ją samą niespecjalnie to zmartwiło. Poza brakiem weekendowych wyjazdów, nic się przecież dla niej nie zmieniło. Noooo, może nie pozwalali jej na bezgraniczne szaleństwa z psami, jak to miało miejsce kiedyś. Trzeba było na nią troszkę bardziej uważać, żeby rozbawione stado nie zrobiło jej krzywdy. Poza tym nadal była pozytywnym i zwariowanym czarnym terierem. Wylegiwała się na łóżkach i broiła w kącie, kiedy nikt nie patrzył. Prawdziwa węgierska Dama, która damą nigdy nie była.

Jak widzisz nawet najbardziej obiecujący plan hodowcy, może z czasem okazać się niewypałem

I choć momentami bywa naprawdę trudno, drogi są tylko dwie: albo się poddajesz, albo próbujesz dalej. Ja spróbowałam raz jeszcze. Opowiedzieć Ci o tym?