Gdy nadarzyła się okazja wziąć szczenię w rozliczeniu za krycie Uranem, pokusa posiadania kolejnego czarnego teriera zwyciężyła. I tak w moim domu pojawiła się Riverine Juodasis Amuletas. Juoadasis Amuletas to po litewsku czarny amulet. Gdybym była przesądna, to uznałabym, że tego mi właśnie wtedy było potrzeba :) Z Riverine było mi jakoś nie po drodze i mała czarna została Pokusą. Wstępne prześwietlenia stawów wypadły pomyślnie. Przyszłość rysowała się w różowych kolorach.

Czy kupując czarnego teriera, zakładasz jaki Twój pies ma być?

Czy wyobrażasz sobie, że będzie robił to, czy tamto, a w danej sytuacji zachowa się tak i tak? A może masz “sprawdzone metody”, które zdały egzamin przy Twoim poprzednim psie i w głowie masz już konkretny plan, jak wychowasz swojego kolejnego psa?

Biorąc Pokusę, miałam taką wizję i miałam takie “sprawdzone metody”. Wiedziałam co prawda, że każdy pies jest inny i na swój sposób wyjątkowy, ale czarny terier to w końcu czarny terier. W “sprawdzonym schemacie” trwałam przez lata. Pokusa w tym schemacie trwać nie chciała.

Pokusa od początku była bardziej…
…bardziej wrażliwa, bardziej zadowolona, bardziej przestraszona, bardziej podekscytowana albo bardziej na nie i już. Wszystko zależało od sytuacji, w jakiej się znalazła. Mój schemat pracy sprawdzał się połowicznie. Niektóre “tematy” ogarnęłyśmy w mig. Inne zajęły nam więcej czasu. Jeszcze inne opanowałyśmy tylko trochę. A w niektórych kwestiach totalnie poległam.

Wszystko szło niby zgodnie z planem. 

Rozwijała się bez problemów. Na wystawach zdobywała kolejne tytuły. Urodziła szczeniaki. I niby wszystko było fajnie, ale momentami było nam razem naprawdę trudno. Wizyty u weterynarza, strzyżenie, czesanie, wyjścia z domu to tylko niektóre sytuacje, które budziły u niej masę emocji. A 45 kg czarny terier w emocjach, nad którymi nie potrafisz zapanować, to uwierz mi, potrafi być problem. Nie pomagały prośby. Nie pomagały groźby. Na siłę też się nie dało, bo włączała tryb “nie i już”. Celowo napisałam, że momentami było nam ze sobą ciężko, bo na co dzień to był bardzo spokojnym i pogodny pies. Myślałam wtedy, Pokusa taka jest i już.

Z błędu wyprowadziła mnie dopiero Pasja (córka Pokusy), z którą “mój schemat” nie poradził sobie wcale. Żyć z 1 średnio “wychowanym” psem można. Z 2 jest już ciężko, bo w domu masz problem, jakby psów było 3. Psy wzajemnie na siebie wpływają i to na ogół nie w taki sposób, jak tego chcesz.

Schowałam “w kieszeń” swoje 25 lat doświadczenia z czarnymi terierami i zaczęłam szukać nowego schematu. Zaczęłam pytać znajomych, potem znajomych znajomych. Trafiłam na kilku fajnych szkoleniowców i behawiorystów.  Zaliczyłam też kilku niefajnych szkoleniowców i behawiorystów. Czytałam, brałam udział w warsztatach i szkoleniach. Czerpałam wiedzę, skąd się dało. 

  • Interchampion
  • Champion Polski
  • Champion Danii
  • Champion Litwy
  • Młodzieżowy Champion Polski
  • Zwycięzca Danii 2016
  • Zwycięzca Klubu Polski 2016
  • v-ce Zwycięzca Skandynawii 2016
  • Młodzieżowy Zwycięzca Polski 2014
  • 3 x Zwycięzca Młodzieży, 2 x Najlepszy Junior w Rasie, 2 x Zwycięzca Rasy
  • 5 x CACIB, res. CACIB, 11 x CWC/CAC, 2 x res. CACA 4 x NDS, 4 x BOB, BOG-II

HD-A, ED-0/0, HUU-HU/HU, JLPP-JLPP/N

Co mi to dało?

Przestałam szukać schematu, którego nie ma ;) Zrozumiałam, że żeby dogadać się z moimi psami, najpierw muszę je dobrze poznać. Jakie są. Co lubią. Czego nie lubią. Czego potrzebują. Co powoduje, że zachowują się tak, a nie inaczej. Nauczyłam się obserwować swoje psy. Lepiej zrozumiałam Pokusę i Pasję. 

Może nie uwierzysz, ale po 6 latach “dogadałam się” z Pokusą. Okazało się, że ona wcale nie jest taka, jak myślałam. To było dla mnie duże zaskoczenie, jak mogłam z nią mieszkać przez 6 lat i tak naprawdę wcale jej nie znać. Nasze życie stało się prostsze. Suka nabrała do mnie zaufania. Grzecznie leży przy czesaniu. Sama stoi przy suszeniu i strzyżeniu. Nasze wyjścia z domu są dużo spokojniejsze. Z wizytami u weta bywa jeszcze różnie ;) Cały czas pracujemy nad naszą relacją. 

Obserwacja, komunikacja i praca nad budowaniem relacji okazały się kluczowe w rozwiązywaniu moich problemów z psami. 

Z perspektywy czasu żałuję, że zrozumiałam to tak późno i tyle lat zmarnowałam na szarpaniu się z psem zamiast się z nim po prostu dogadać. Żałuję, że nie było obok mnie osoby, która pokazałaby mi, jak dogadać się ze swoim psem. Dlatego, jeśli masz kłopot ze swoim psem, nie powtarzaj mojego błędu. Nie wojuj ze swoim psem, bo nie warto. Dogadaj się z nim, a Wasze życie będzie prostsze. A jeśli nie potrafisz tego zrobić na własna rękę, poproś o pomoc, kogoś, kto Ci w tym pomoże.

No dobra, starczy już tego opowiadania ;)

Może dla odmiany, teraz Ci coś pokażę. Masz ochotę obejrzeć, jak radziły sobie na wystawach moje psy?